Dostep- - Gigant Branzy 4.0 -wczesny
Nie wirtualnej. Nie w Minecraftcie. Coś pośrodku. Platforma była zbudowana z półprzezroczystych niebieskich kafelków, a pod nią – zamiast ziemi – ciągnęła się nieskończona siatka kodu, tak gęsta, że sprawiała wrażenie głębokiej wody.
Westchnął.
– Co?
– Stary, ja na co dzień gram w Minecrafta. Rozjechanie z rzeczywistością to mój stan domyślny.
Platforma zafalowała.
– Nie obiecuję, że przejdę wszystkie bugi. Ale jeden mogę przetestować. Tylko nie lag spike. Nienawidzę lag spike’ów.
– Witaj, niekompletny.
Branzy przełknął ślinę. Wiedział, co to oznacza. Ktoś z gry – ktoś z drugiej strony – przerzucił plik aktualizacji przez ścianę reality.
Nie wirtualnej. Nie w Minecraftcie. Coś pośrodku. Platforma była zbudowana z półprzezroczystych niebieskich kafelków, a pod nią – zamiast ziemi – ciągnęła się nieskończona siatka kodu, tak gęsta, że sprawiała wrażenie głębokiej wody.
Westchnął.
– Co?
– Stary, ja na co dzień gram w Minecrafta. Rozjechanie z rzeczywistością to mój stan domyślny.
Platforma zafalowała.
– Nie obiecuję, że przejdę wszystkie bugi. Ale jeden mogę przetestować. Tylko nie lag spike. Nienawidzę lag spike’ów.
– Witaj, niekompletny.
Branzy przełknął ślinę. Wiedział, co to oznacza. Ktoś z gry – ktoś z drugiej strony – przerzucił plik aktualizacji przez ścianę reality.